Od wojownika do rycerza – mentalność ludzi wieków średnich

Od wojownika do rycerza – mentalność ludzi wieków średnich
Rycerz w zbroi - Fot. Marcin Fuchs / Bing Image Creator

Męskość a etos rycerski

Męskość kojarzona jest m.in. z etosem rycerskim – ale jest to nie tyle następstwo samej epoki średniowiecza, ile bardziej XIX-wiecznego historycyzmu, kiedy umysły rozgrzewała literatura o bohaterskich rycerzach, walczących w słusznej sprawie i będących bez żadnej skazy.  Rycerz z literatury sprzed dwóch wieków posiadać musiał damę swego serca – i najczęściej taka miłość była nieszczęśliwa. Jakiś potwór ubity w krwawym pojedynku dodatkowo potęgował respekt naszych pradziadków względem średniowiecznych Avengersów. Must have to zbroja – złota, a skromna była tylko ozdobą, bowiem takiego rycerza przede wszystkim zdobiły cnoty…
Oczywiście jest to pewna ironia, która ma wskazać na trochę wypaczony obraz stanu rycerskiego – doszło do tego nie tylko w XIX w., ale też w naszych czasach, poprzez ukazywanie takich wątków w kulturze masowej. Nie należy więc winić jedynie klasyka gatunku i niewątpliwie wybitnego szkockiego pisarza Waltera Scotta (1771-1832), ale także autorów takich filmów jak „Królestwo niebieskie” z 2005 r., czy „Templariusze. Miłość i krew” z 2007 r.
 

Etos rycerski na przestrzeni wieków

Prześledźmy, jak kształtowała się idea rycerza: czy faktycznie obraz, który mamy, pasuje choć w części do analizy, przeprowadzonej przez mediewistów i kulturoznawców? Akcent należy położyć przede wszystkim na militarnym aspekcie zagadnienia. 
Etos rycerski rozwijał się przez kilka wieków. Był to rozwój, który bezpośrednio poprzedziła epoka karolińska, a jeszcze wcześniej merowińska – zwana też epoką rzymsko-barbarzyńską. Wcześniejszy – rzymski ideał męskości – wyrażał mężczyzna, realizujący w życiu profesję żołnierza, polityka, by pod koniec długiego i spełnionego życia oddać się uprawie roli. Epoka merowińska odeszła od tego, gdyż ludy barbarzyńskie weszły jakby w buty wcześniejszej elity rzymskiej, zrywając z dawnymi kanonami – przestał się zatem liczyć ideał, skupiający w sobie trzy aspekty. Męskość została utożsamiona na nowo z wojownikiem. „Polityczność” przestała być częścią składową męskości – można dokonać parafrazy i stwierdzić: „argument siły, a nie siła argumentu”. O zajęciu się rolnictwem nawet nie mówmy. Tak więc czasy Karolingów kwalifikujemy jako epokę przejściową – a przejście polegało na transformacji od wojownika do rycerza; był to okres stagnacji czy nawet regresu znanych nam wartości. Możemy jednak zauważyć, że odejście w tej epoce od wzorów rzymskich pozwoliło na oczyszczenie tej idei, pozwalając jej na rozwój w kolejnych wiekach – właśnie w „dojrzałych” wiekach średnich, których apogeum przypadło na wiek XII i XIII. Jest taka średniowieczna, łacińska maksyma: succisa verescit – ścięte na nowo się zieleni. I chyba stało się tak i w tym przypadku.
 

Droga wojownika do rycerza

Powróćmy jeszcze raz do wątku, pozwalającego ujrzeć przejście od wojownika do rycerza. Oczywiście, wątek militarny nie jest tu bez znaczenia – bowiem schrystianizowane ludy, przybyłe na tereny obecnej Francji, Niemiec i Włoch, z czasem stały się gospodarzami tych terenów, a więc pojawiła się kwestia odpowiedzialności możnowładców za poddanych, którzy swoim panom zapewniali przecież byt. Zatem wojownik, stopniowo zamieniający się w rycerza, powinien cechować się konkretną cechą: obrona siebie, rodziny oraz poddanych, którzy pracowali na swojego pana – stała się z czasem oczywistością. Jest to wyróżnik, który oddziela intelektualne dojrzewanie mentalności ludzi epoki wieków średnich.  Warto dodać, że wątek odpowiedzialności urósł w sposobie uprawiania polityki władców frankijskich do ogromnych rozmiarów. Można nawet mówić o jego przeroście, bowiem cesarz Karol Wielki i jego następcy, umocnieni militarnie w swoim władztwie, zaczęli ingerować w sfery religijne i zarządzać również wspólnotą Kościoła. Kościołowi zachodniemu groziło to, co dawno było usankcjonowane na Wschodzie – cezaropapizm, który stał się zniewoleniem. Rozwijało się to jeszcze w kolejnych wiekach, a apogeum osiągnęło w XI i XII w., w sporze o inwestyturę.
 

Mentalność w średniowieczu

Rozważając wątek militarny, dotyczący także odpowiedzialności rycerza za ludzi, powierzonych jego opiece, należy znowu uwzględnić mentalność ludzi średniowiecza. Pamiętać powinniśmy, że do funkcjonowania obowiązującego wtedy systemu feudalnego potrzebne były jasne zasady – zatem intelektualiści tamtych czasów sporządzali traktaty, uzasadniające ten porządek. Najczęściej dzielili społeczeństwo na cztery filary, które miały „podtrzymywać świat” – rycerstwo, duchowieństwo, kupców i chłopów. Apologetyka tego podziału układała się mniej więcej tak: rycerze bronią pozostałych trzech stanów, duchowieństwo zapewnia łaskę Bożą im wszystkim, kupcy mają zapewnić innym dobrobyt, a chłopi pracować na trzy wyższe od siebie stany. Układ może niesprawiedliwy (zależy od punktu widzenia), ale nie można powiedzieć, że niejasny…
Pod koniec powróćmy jeszcze do ważnej myśli, która często zdaje się nam umykać. Bowiem idea rycerza i etosu rycerskiego nie jest taka sama dla całej ludzkości, dla kultur całego świata. Jest charakterystyczna wyłącznie dla Europy zachodniej, Europy chrześcijańskiej, co zwykliśmy nazywać Christianitas. Zdaniem wybitnego historyka, prof. Grzegorza Kucharczyka, granice cywilizacji europejskiej wyznaczane są przede wszystkim przez występowanie na jej obszarze katedr i uniwersytetów, ale także – nie mniej ważne – etosu rycerskiego. Czy udało nam się przeczepić tę ideę dalej?
 
HTML Button Generator